poniedziałek, 21 lipca 2014

Chapter 4


Leżał w łóżku i myślał o dzisiejszym dniu. Co tak na niego wpłynęło, że zareagował tak, a nie inaczej? Co się stało, że nie mógł oderwać od niej wzroku? Dlaczego udało się jej go oczarować? Jej zgrabna sylwetka, magnetyczne spojrzenie, seksowny sposób poruszania się... Jak można usprawiedliwić jego zachowanie? I czy... Można jego w ogóle usprawiedliwić? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi.. Przecież przez całe swe życie poznał mnóstwo pięknych dziewczyn, ale z żadną nie czuł się tak nadzwyczajnie, jak z Violettą.
Nagle poczuł lekkie wibracje w jego kieszeni. Sięgnął po swoją komórkę przeciągnął palcem zieloną słuchawkę.
- Leon?! - krzyknął jego przyjaciel, wyraźnie podekscytowany tym co miał właśnie powiedzieć. Leon westchnął, gotowy na kolejne plotki o ludziach w jego szkole. Czasami zastanawiał się czemu Federico zachowuje się w taki sposób, obgadując wszystkich za ich plecami, wyzywając, kompromitując... Lecz wtedy zdawał sobie sprawę, że on przecież wykonuje dokładnie te same czynności. - Żyjesz? - ponownie usłyszał głos Włocha.
- Tak. - odpowiedział, podnosząc się ze swojego łóżka i podchodząc do okna. - O czym chcesz mi dzisiaj opowiedzieć? - spytał. Patrzył na ogromną ilość światła w mieście, w którym się znajdował. Buenos Aires było miastem pełnym koloru i życia, i wydawało się, że nigdy nie spało. Wieczorem, nawet o bardzo później godzinie, wszędzie były światła oraz mnóstwo ludzi. Rano, w tramwajach nie nikt nie potrafił się przepchać, iż wszyscy jechali do pracy, szkoły lub z inną ważną sprawą. Na ulicach aż roiło się od śpieszących się dorosłych, spokojnych staruszków oraz małych, rozbawionych dzieci. 
- Chciałbym omówić to, co się dziś stało w szkole - Leon już chciał mu przerwać, lecz jego przyjaciel od razu wyczuł chęć przerwania tej rozmowy, więc rzekł szybko: - Słyszałem rozmowę Ludmiły i tej twojej laski. - gdy usłyszał te słowa od razu wbił swój wzrok w swą poduszkę, która leżała niedaleko. Czekał niecierpliwie na swe dalsze losy, więc zadał pytanie:
- Co mówiła Violetta?... - próbował ukryć nutkę ciekawości w swym głosie, lecz na marne.
- Leon... - zaczął Federico - Podobasz się jej. Violetta jest w tobie zakochana...
Opuścił swoją komórkę i zamknął oczy, nie wiedząc co zrobić. 
Violetta jest w tobie zakochana...

~;~

- Natalio, chciałabym z tobą pogadać. - rzekła nauczycielka od Francuskiego, podczas gdy wszyscy uczniowie przepychali się, by dotrzeć do wyjścia. 
Młoda dziewczyna usłyszała parę chichotów niedalekim tłumie, lecz postanowiła zignorować głupie zachowanie uczniów. Powoli podeszła do kobiety, która ją wezwała do siebie.
- Jesteś bardzo dobrą uczennicą - twarz Natalii od razu się rozpromieniła. Zawsze chciała zostać wzorowym uczniem i czasem spędzała mnóstwo czasu przed książką, iż okropnie chciała dostać dobre oceny w szkole. - lecz uważam, że musisz nadrobić parę rozdziałów z naszego podręcznika. Zazwyczaj to robimy w naszej szkole, ale widzę w tobie wielki potencjał, więc porozmawiam z innymi nauczycielami, by zachęcili cię do tego, żebyś ciągle wspaniale się uczyła i nie poddawała się. - Parę minut przed tą rozmową Natalia uważała, że ta kobieta jest przemiła, lecz teraz miała pewność, że ona była cudowna. Podziękowała pani De'freu i wyszła z pokoju, gotowa stawić czoła kolejnego lunchu na stołówce w samotności. Lecz gdy wyszła, poczuła czyjąś dłoń na jej ramieniu, więc odwróciła się, zaciekawiona tym, czego chciał jakiś inny uczeń lub nauczyciel. Jednak kiedy zobaczyła ponownie jego czarne loki i te niesamowite oczy, uznała, że już nie będzie jej tak źle jak jej się wydawało. Ktoś na nią zwraca uwagę. Nareszcie.


_____
Hej kochani! <3
Tak bardzo przepraszamy za naszą nieobecność, lecz byłyśmy obie zajęte naszymi własnymi blogami. Mamy nadzieję, że nam przebaczycie ;3
Dziś trochę krótko, ale co tam.. c; Jakoś sobie poradzicie... chyba xd
Jak mijają wakacje? Ja (Nina) właśnie wróciłam z trzy tygodniowego obozu i jestem strasznie zmęczona ale też uradowana - spotkało mnie mnóstwo przyjemnych niespodzianki przez ten czas.
Okej, ja już kończę i oczywiście czekamy na komentarze <3

~Nina & Patrycja~

piątek, 2 maja 2014

Chapter 3


- Czy powinnam się zmienić? - spytała samą siebie, patrząc w lustro. Ujrzała nieatrakcyjną dziewczynę, jej okulary okrągłe i brzydkie. Jej twarz nie miała ani jednej kreski makijażu, więc sięgnęła po błyszczyk jej mamy. Nie miała pieniędzy, żeby pójść na zakupy i sobie kupić swój własny zestaw makijażu. Różową pomadką wykonała pierwszy ślad, po nim kolejny i kolejny. Spojrzała w lustro jeszcze raz. Jej blade wargi stały się świecące, błyszczące oraz bardzo widoczne. Następnie wzięła do ręki tusz do rzęs i nałożyła go na swoje gęste rzęsy. Później w ruch poszedł cień do powiek i róż, a eyelinerem zrobiła cienkie kreski w okolicach oczu . Violetta postawiła na delikatność.
Gdy makijaż już był zrobiony, dziewczyna popatrzyła na swoje okrągłe okulary, zastanawiając się co z nimi ma zrobić. Postanowiła spróbować. Przykleiła do oka cieniutkie szkło kontaktowe. Mrugnęła kilka razy. Teraz dobrze widziała bez żadnej ozdoby na nosie.
Kiedy w lustrze zobaczyła efekt końcowy, uznała, że nie ma się w co ubrać oraz powinna odwiedzić salon fryzjerski. Zadzwoniła do swojej najlepszej przyjaciółki z prośbą, czy mogłaby coś od niej pożyczyć, bo przecież nie było stać jej na markowe i modne ubrania. Blondynka bez żadnych sprzeciwów, zgodziła się.

~;~

- Kochanie, może wybierzemy się gdzieś dziś wieczorem? - spytała Michelle. - Może do kina? Na jakąś komedie romantyczną? - jak on nienawidził tego rodzaju filmów. Na sam dźwięk "film romantyczny", a co dopiero komedia robiło mu się niedobrze, ale nie ma się co dziwić. Leon od zawsze był nieczuły. Co dopiero "wyrwał" tę pannę, a ona mu na takie męczarnie każe iść. ~Trzeba będzie z nią zerwać.~ pomyślał Verdas.

~;~

"Przyjaciel to ktoś, kto potrafi wytrzymać z Tobą 24 godziny na dobę, a dalej mu mało. Ktoś, kto wie o Tobie wszystko, mimo to siedzi obok Ciebie i Cię kocha. Ktoś kto, gdy zobaczy Cię z łzami w oczach pierwsze, co powie to: "Kogo mam zabić?". Ktoś, kto o 3 rano podniesie słuchawkę i będzie słuchał, jak przeklinasz cały świat oraz przytakiwał Ci. Ktoś, dzięki komu ten świat da się lubić. Ktoś, dzięki komu się żyje!"
- Można wiedzieć co tak na ciebie wpłynęło? - zapytała Ludmila, patrząc, jak szatynka uśmiecha się do swojego odbicia w lustrze. Zmieniła się nie do poznania. Przed nią stała zupełnie inna dziewczyna. Modnie ubrana, z makijażem i pięknie podkręconymi włosami oraz rozjaśnionymi końcówkami.
- Uświadomiłam coś sobie.- oznajmiła, a dotychczasowy, szeroki uśmiech z jej twarzy momentalnie znikł. 
- Ty coś sobie uświadomiłaś, czy może ktoś ci w tym pomógł? - zapytała podejrzliwie, przymrużając oczy.
- Usłyszałam rozmowę Leona i Federico! - krzyknęła rozpaczliwie. - O to ci chodziło?!
- No, już nie płacz. On nie jest tego wart.- powiedziała Ferro, głaszcząc swoją przyjaciółkę po plecach. - No przestajemy płakać, bo zaraz rozmyjesz swój śliczny makijaż!- oznajmiła, a Violetta od razu przestała szlochać i pociągać nosem.

~;~

Nieśmiało zajęła miejsce w sali chemicznej. Wiedziała, że nikt nie będzie chciał z nią siedzieć w jednej ławce, dlatego nie robiła sobie żadnych nadziei. Położyła swoją torbę na krześle obok, po czym wyjęła z niego potrzebne rzeczy i materiały do owej lekcji. Nagle rozbrzmiał dzwonek na lekcję. Zdenerwowana dziewczyna przełknęła ciężko ślinę oraz założyła jeden niesforny kosmyk czarnych i mocno kręconych włosów za ucho. Do klasy zaczęli wchodzić jej rówieśnicy. Czuła na sobie ich złośliwe spojrzenia. Słyszała te drwiące szepty i śmiechy za jej plecami. Już w tej chwili chciała z powrotem się spakować i wrócić do swojej słonecznej Hiszpanii, do jej przyjaciół.
- Mogę się przysiąść? - zapytał czyiś głos, wyrywając ją z myśli.
- Słucham?
- Czy mogę się do ciebie dosiąść? - ponownie padło pytanie. Natalia podniosła głowę i spojrzała na tą osobę. To był chłopak, o kruczoczarnych włosach i niezwykle ślicznych oczach. Na głowie miał założoną kolorową czapkę, a na szyi niebieskie słuchawki. Nie zdołała wypowiedzieć choć prostego "tak", zamiast tego z jej ust wypłynął jakiś bezsensowny bełkot. - Uznam to za tak. - uśmiechnął się serdecznie chłopak i usiadł obok niej, podając jej torbę, która wcześniej leżała na jego miejscu.

~;~

- Gotowa? - zapytała blondynka.
- Gotowa. - przytaknęła ochoczo, po czym wzięła głęboki oddech. Obie otworzyły drzwi i weszły do środka. W jednym momencie wszystkie spojrzenia skierowały się na Castillo. To ta kujonka? Co się jej stało? Na to pytanie nikt nie znał odpowiedzi. 
-Leon? Leon?! LEON!!! - dopiero krzyk podirytowanego Włocha ocknął Verdasa, który przez cały czas patrzył w jedno i to samo miejsce, uśmiechając się przy tym lekko. - Dalej chcesz mi wmówić, że nie jest pociągająca i że nic do niej nie czujesz?

-------
Hejka <3 !!
Tak oto prezentuje się napisana przez nas trójeczka. Co sądzicie? :*
Przepraszamy, że tak długo musieliście czekać :c
Hihi :D Vilu się odstawiła xD
Wow! Około 2000 wyświetleń i 8 obserwatorów! Dziękujemy bardzo <3
Zapraszamy do komentowania :D Nina i ja czekamy :3

~Nina & Patrycja~

Archiwum